W jednym z wcześniejszych wpisów zwróciłem uwagę na fakt, że w terytorialnym rankingu Alexy znajduje się zaledwie kilka polskich domen, które określa się mianem "mocnych generyków" (rzeczowniki), a niemal cała reszta to ich pochodne, lub nazwy własne. Nie dzieje się to bez przyczyny. Nie ukrywajmy - domainerzy zamiast zająć się od początku budowaniem serwisów na swoich mocnych domenach, a między czasie trzymać rękę na pulsie w tym biznesie, spoczęli na laurach będąc w przekonaniu, że wcześniej czy później zarobią na swoich domenach, a na serwisy zwyczajnie nie mają czasu. Są przecież zajęci przeglądaniem listy wygasających domen... I wycenami! No i wyceniają swoje generyki na dziesiątki tysięcy, czasem setki, podczas gdy konkurencyjny serwis na beznadziejnej domenie generuje z dnia na dzień coraz większy ruch. Dlaczego? Bo żyje!
Z biegiem czasu okazuje się bowiem, że mocne domeny generyczne zostały sprowadzone do postaci marginalnej z uwagi na praktycznie niemożliwe pokonanie konkurencji, która już od lat działa w sieci pod swoimi "dziwnymi" adresami internetowymi.
Weźmy przykładowo segment humorystyczny. Lider? Niejaki Joemonster i jego armia bojowników, która w głos śmieje się z takiej domeny jak humor.pl. Bo cóż ona znaczy dziś w sieci w tej branży? Oczywiście ma swoją wartość, ale gdyby jej właściciel zdecydował się na serwis wiele lat temu, dziś wartość tej domeny byłaby wielokrotnie wyższa.
A branża erotyczna? Rządzi tu bezapelacyjnie jakiś zbiornik i to w rozszerzeniu globalnym. Podrywacze także całkiem nieźle rwą laski, a gdzie jest dziś jakieś porno.pl, czy erotyka.pl, które ciułają parę centów na parkingu?
Domeniarze nieświadomie dali dawno temu zielone światło tym, którzy nie boją się budować serwisów na mało na pierwszy rzut oka ciekawych nazwach. Tymczasem stopniowo rzesze internautów zaczynają przyzwyczajać się do tych dziwnych adresów i zostają ich lojalnymi użytkownikami. Skutek może być nieciekawy dla branży domen. Tym bardziej, że z roku na rok inwestorzy domenowi windują ceny w górę, siejąc propagandę i udając, że wszystko jest w porządku. Niestety - nie jest. Bo Podrywacze nadal będą rwać panienki, a Joemonster nie przestanie pękać ze śmiechu.











